,,Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli".
- Karolina Król
- 17 maj
- 5 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 28 maj
Jak książka Radka Raka porusza temat relacji chłopów i szlachty,
o którym tak wiele jest mowy w Weselu Wyspiańskiego?
.

Radek Rak, Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli, Powergraph, Warszawa 2020.
Czytając Baśń o wężowym sercu. Wtóre słowo o Jakóbie Szeli, bardzo łatwo poczujesz złość – na niesprawiedliwość społeczną, uprzedmiotawianie człowieka i traktowanie chłopów jak obywateli gorszej kategorii. Przedstawiona w powieści szlachta nie prezentuje się w pozytywnym świetle. Wręcz przeciwnie – łatwo dostrzec, skąd w bohaterze wzorowanym na Jakubie Szeli, przywódcy rabacji galicyjskiej, niechęć przeradzająca się wręcz w klasową nienawiść do tych, którzy przez wieki wykorzystywali jemu podobnych.
Temat relacji chłopsko-szlacheckich z pewnością nie jest Ci obcy. Godziny spędzone w szkole na omawianiu Wesela nie poszły przecież na marne! Warto wykorzystać nabyte wcześniej wiadomości i zastanowić się, czy powieść Radka Raka mogłaby stanowić kontekst do utworu Wyspiańskiego, a jeśli tak, to w jakim zakresie?
W obu tekstach pojawia się wątek wzajemnej niechęci ,,panów” i ,,chamów”. W Weselu powodów takiego stanu rzeczy jest co najmniej kilka: brak chęci zrozumienia siebie nawzajem, posługiwanie się stereotypami oraz nieprzerobienie trudnej przeszłości związanej ze złym traktowaniem chłopów pańszczyźnianych i rabacją galicyjską, która była konsekwencją wykorzystywania chłopów przez szlachtę.
Jak te tematy przedstawia Radek Rak?
Ukazanie wydarzeń z perspektywy chłopa, który skrycie marzy o tym, żeby być ,,panem” − gdy Jakób Szela trafia do magicznego, baśniowego świata, może poprosić o jedno życzenie. Jego marzeniem okazuje się zamiana ról społecznych i chęć klasowego awansu, która wreszcie pozwoliłaby uniknąć ciągłego poniżania ze strony szlachty.
,,I wtedy Kóba pojął, czego pragnie.
- Chcę zostać panem.
- Panem? – zapytał stary wąż.
- Tak. Mieć dwór i piękny powóz, i siwe konie w zaprzęgu, i szablę, i szpicrutę, i żeby Malwa na powrót była moją. I żebym miał własnych chamów, dla których byłbym dobry i łaskawy, a pośród nich to ścierwo, Wiktoryna Bogusza, żeby mieć kogo nękać i okładać kijami, jak mi przyjdzie fantazja, i żeby mi dobrowolnie robił w polu.”
Choć bohater chciałby traktować ludzi dobrze, z szacunkiem, widać tutaj jego ogromną niechęć do jednego ze szlachciców. Pan traktował chłopów przedmiotowo i był wobec nich okrutny, więc role miałyby się odwrócić – Jakób mógłby się zemścić.

Opowieść zostaje opisana w konwencji baśniowej. W tym świecie wszystko jest możliwe! Życzenie Jakóba spełnia się i staje się on Wiktorynem Boguszem. Obie postaci budzą się w innych ciałach: Jakób w ciele Wiktoryna, a Wiktoryn - Jakóba. Szlachcic uwięziony w ciele Szeli namawia okolicznych chłopów do zorganizowania rabacji i wymordowania szlachty.

,,Nieliczni przechodnie nie dostrzegali jeszcze jednej rzeczy: bezgłowych i bezrękich kadłubów ludzkich, rozrzuconych bezładnie na samym środku rynku. Niektóre w odzieniu, większość jednak – zwłaszcza niewiast – była naga. Pomiędzy nimi dostojnym krokiem przechadzały się gawrony”.
Brutalne, naturalistyczne przedstawienie scen, w których chłopi zostają krzywdzeni i upokarzani – narrator nie szczędzi nam szczegółów, dokładnie opisuje wymiar stosowanej przez szlachtę kary i jej konsekwencje.
,,Dostał więc Socha od karbowago pięć kijów na goły grzbiet, a jego baba trzy; po wszystkim wstali i ucałowali pański pierścień, i przyrzekli zgłosić się do pracy nazajutrz o świcie. Z kolei komornik Piotr Niewiaroski nie odbył trzech dni pańszczyzny pieszej. Odbyć nie mógł, bo zmarł na świętego Józefa. W zastępstwie pamięci Piotra dwanaście kijów wymierzono jego pierworodnemu, Tomaszowi. Salcia Niewiaroska dostała pięć razów brzozową witką, ale tylko dlatego, że jaśniepan chcieli ją sobie obejrzeć gołą od pasa w górę. Musiała się dziedzicowi nadać, bo pokiwali głową z uznaniem. Na koniec i Tomasz, i Salcia podziękowali jaśniepanu i skłonili się do samej ziemi niczym Rusini w cerkwi”.
Poniżenie chłopów, którzy po otrzymaniu kary cielesnej muszą okazać ,,panu” szacunek
Absurdalność sytuacji – umiera człowiek, ale ważniejsza w tym wszystkim jest kwestia pańszczyzny; nawet trupowi nie umarza się długów, tylko przechodzą one na jego rodzinę
Przedmiotowe traktowanie kobiet, stają się one – bez własnej zgody − obiektem seksualnym

,,Imć Dominik Rey byli człowiekiem wielce pobożnym, ufundowali kościół i trzy kaplice, i Boga lubili wzywać często, bo uważali Go za dobrego znajomego. Jaśniepan Wiktoryn Bogusz przemyśleli dogłębnie całą sytuację i przyznali przyjacielowi rację. Rozkazali więc wymierzyć Kóbie kolejne trzy kije za krętactwo, a Staremu Myszce polecili związać długim rzemieniem nadgarstki i przywiązać koniec tego rzemienia do popręgu w uprzęży swojego siwka. Stary jęczał, ślinił się i płakał. Pan Wiktoryn, brzydząc się na niego patrzeć, czym prędzej wskoczyli na siwka i pogonili go żwawym kłusem wzdłuż wierz-apostołów, tam i nazad, i znowu, i jeszcze raz,.
- No, i rozruszaliście się, dziadku? To do roboty. – Jaśniepan zsiedli z konia i trącili Starego Myszkę czubkiem buta. Stary ani drgnął, więc ze złością kopnęli go mocniej. I dalej nic.
Karbowy Mychajł przyklęknął przy Myszce. Zajrzał mu w oczy, przytknął policzek do gęby, przyłożył ucho do piersi.
- Trup, jaśniepanie.
- Widzę, idioto! – zitrytowali się Wiktoryn Bogusz.”
O trwającej wiele wieków wzajemnej niechęci mówi się niekiedy, przywołując aluzyjnie inne teksty.
,,− Gnuśni są, bo taka ich chamska natura – stwierdził pan Dominik sentencjonalnie. – Już mój praszczur Mikołaj przed trzystu laty pisał był satyry na leniwych chłopów. Nic się od tamtej pory nie zmieniło.”
Aluzja do średniowiecznej Satyry na leniwych chłopów
Chłopi są przedstawieni jako wartościowe osoby, z bogatym życiem wewnętrznym, a o ich wierzeniach czy ludowym sposobie myślenia momentami mówi się niemalże z czułością.
,,Dnie przechodzą w noce, a noce w dnie. Malwa śpiewa przy pracy i czas płynie w rytmie jej pieśni. Śpiewa przy łuskaniu fasoli i warzeniu piwa. Tylko przy pieczeniu chleba nie śpiewa, bo chlebowi nie wolno przeszkadzać”.
Wiara w to, że ,,chlebowi nie wolno przeszkadzać” nie jest przez narratora podważana. Przeciwnie, przyjmuje się ją jako coś oczywistego, jako fakt. Narrator przyjmuje perspektywę chłopa, która jest widoczna również w stylizacji utworu na język wsi (dialektyzacja).
Czy książka Radka Raka mogłaby zatem być maturalnym kontekstem do Wesela Wyspiańskiego?
Oczywiście! Zwróć uwagę na to, że w obu dziełach jest mowa o rabacji galicyjskiej z 1846 roku. U Wyspiańskiego echo dawnych wydarzeń powraca w wypowiedziach i przemyśleniach poszczególnych bohaterów. Do Dziada przychodzi Upiór - Jakub Szela, przywódca chłopskiego powstania. Ma on przypominać o dawnej trudnej historii i symbolizować niepokój chłopów. Jak to możliwe, że mimo wielu wieków wzajemnej niechęci, teraz wszyscy bawią się na jednym weselu? Czy można ufać szlachcie?
Rak bardziej eksponuje wątki związane z przemocą. Przed oczami czytelnika pojawiają się krwawe, brutalne sceny, które dobrze tłumaczą głęboką niechęć chłopów do szlachty. Wydaje się, że nastroje społeczne mają lada chwila eksplodować. I rzeczywiście tak się dzieje - Wiktoryn Bogusz, który ocknął się w ciele Jakóba Szeli, namawia innych ,,chamów" do krwawej rewolucji i zmiany porządku społecznego. To historia o (nie)sprawiedliwości społecznej i walce o godność. Konkluzja jest jednak przygnębiająca - choć chłopom chwilowo udało się pokonać panów, nie udaje się w społeczeństwie wprowadzić równości. Opowieść kończy się gorzkim stwierdzeniem, że chłop pozostaje chłopem i nie ma możliwości awansu na drabinie społecznej.


Komentarze